Dzień 3: Międzyzdroje > Dziwnówek

W Międzyzdrojach obowiązkowo podjeżdżamy rowerami do Alei Gwiazd. Przybijamy piątkę ze sławami polskiego filmu. Odcisk dłoni Kasi Figury idealnie pasuje do mojej ;-) Z ciekawości przeciskamy się przez tłumy na molo, żeby poczuć klimat panujący na plaży. Ale ludzi! Można rzucić okiem na to kolorowe, wakacyjne zbiorowisko, wychwycić z niego co ciekawsze  detale, po czym moim zdaniem trzeba jak najszybciej zrobić w tył zwrot. Zwiewamy z Jaśminką z tego rozgardiaszu, tym bardziej, że ciężko poruszać się z rowerem w tych warunkach. Jedziemy do zagrody pokazowej żubrów w Wolińskim Parku Narodowym. Tędy przebiega R10. Najgorsze jest przebijanie się rowerem przez miasto, ale szybko docieramy do lasu.  Zatrzymuję się z Małą przy tabliczkach informacyjnych pokazując jej gatunki roślin, drzew i zwierząt zamieszkujących te tereny. W zagrodzie obserwujemy żubry, sarny, dziki, podziwiamy orła bielika. Trasa rowerowa biegnąca przez Park Narodowy mija nam bardzo przyjemnie. Dalej przejeżdżamy przez małe wioski, pola ze zbożem, rozmawiamy o maszynach rolniczych, kombajnach i o tym, jak się robi chleb. Jest jak w tej piosence „Dmuchawce, latawce, wiatr”… Suniemy na rowerze, słońce nam przyświeca, wiaterek zawiewa. Wokół sielsko, anielsko, że nawet odrobiny zmęczenia nie czuję. Naprawdę bajecznie. Przystajemy na chwilę przy pustej przydrożnej budce, gdzie jakiś pszczelarz sprzedaje miód prosto z pasieki. W drodze do Dziwnówka zatrzymujemy się w Międzywodziu – ciekawie położonym, we wschodniej części wyspy Wolin, między Bałtykiem a Zalewem Kamieńskim.  Akurat trafiamy na elegancki zjazd na plażę dla wózków i rowerów. Rozkładamy się przy samym brzegu tuż obok rzeźb z piasku. Idealnie, jakby na nas czekały – duży delfin i malutki. Jaśminka skacze przez fale, zakopuje nogi w piachu i jest w siódmym niebie! Plaża piękna, niezatłoczona, przyjazna. Sympatyczni plażowicze pytają o moją podróż z dzieckiem. Rozmawiam z fascynatami jazdy rowerowej, którzy mają małe dzieci i też chętnie wybraliby się w taką podróż. Odpowiadam im na to, że kiedy jak nie teraz? Zawsze jest dobry czas, żeby z dzieckiem wyruszyć w drogę, trzeba się tylko trochę zmobilizować do działania. Odkładanie nic nie zmienia. Jestem zwolenniczką realizowania marzeń w jak najszybszym czasie jak to tylko możliwe. Najważniejszy jest pomysł i odwaga. Środki, żeby osiągnąć cel zawsze się znajdą, jeśli czegoś bardzo się pragnie. Wierzę w moc myśli i przyciągania zdarzeń. W Międzywodziu zaczynam odczuwać coraz większą błogość ciesząc się promieniami słońca, ciepłym piaskiem i szumem morza, zaczynam  zwijać manatki. Dzisiaj mamy dojechać do Dziwnówka. W Dziwnowie przejeżdżamy przez most zwodzony przez Cieśninę Dziwną. Jestem zauroczona tą częścią wybrzeża, nigdy wcześniej tu nie byłam.  Na czas kolacji dojeżdżamy przyjemną trasą rowerową do Dziwnówka. Właściwie założyłam sobie, że podczas wyjazdu będę szukać nowoczesnych ośrodków i pensjonatów na wybrzeżu, przystosowanych w pełni na pobyty wakacyjne rodzin z  małymi dziećmi. Takich, które z czystym sumieniem mogłabym polecić każdej rodzinie, z przyjaznym personelem, atrakcyjnym placem zabaw dla dzieci, bogatym programem animacyjnym. Mamy z Jaśminką ogromne szczęście, bo trafiamy w Dziwnówku do Ośrodka Wczasowego Familijni (www.familijni.com). Jesteśmy nim oczarowane!  Wspaniałe, atrakcyjne dla dzieci place zabaw, duża trampolina, bar letni, gdzie odbywają się zabawy taneczne i karaoke zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Wewnątrz budynku znajduje się też bawialnia dla dzieci z kulkami, gdzie można zostawić szkraba i chociażby pobuszować w internecie (jak ja to czynię właśnie ;-) Jest też sala bilardowa, można pograć w ping-ponga, zagrać w siatkę, wypożyczyć rowery czy gokarty, posiedzieć przy  grillu. Wszystko jest przy tym bardzo czyste (budynek świeżo odremontowany), z wyposażeniem dostosowanym do potrzeb dzieci (np. łóżeczka dla niemowląt, duża ilość krzesełek do karmienia). Są też pralki, więc nie trzeba męczyć się z ręczną przepierką ;-) A na dodatek plaża na wyciągnięcie dłoni. Super miejscówka! Mało tego, akurat po kolacji Jaśminka dostaje zaproszenie na balik dla dzieci. Główną jego atrakcją jest wielki pluszowy Kubuś Puchatek.  Mała jest właśnie na etapie fascynacji tego typu postaciami-gigantami i szaleje ze szczęścia. Oczywiście zostaję wciągnięta w wir zabawy. Kubuś zaprasza mnie do grona dzieciaków i rodziców – mam zademonstrować jakiś układ ruchowy. Wcześniej dominowały pajacyki, podnoszenie nóg i rąk, więc żeby nie powielać schematów proponuję kilka pozycji z jogi, m.in. psa ze zwieszoną głową. Jaśminka śmiało ćwiczy ze mną (zna doskonale te pozycje, bo czasami ze mną wygina śmiało ciało), inne dzieciaki od razu też podłapują nowości. Ale rodzice? Gdzie tam! ;-) Potem czeka nas sesja zdjęciowa z Kubusiem. Jaśmina zaczepia go zawadiacko (łapie tam gdzie nie powinna). Misiak, zapewne zmęczony na potęgę, macha dzieciakom i idzie spać. Zabawa toczy się dalej – puszczanie baniek mydlanych, zabawy typu Stary niedźwiedź mocno śpi, a na koniec słodka niespodzianka – kolorowa pyszna galaretka. Cieszę się, bo Mała przed jutrzejszą podróżą wybawiła się za wszystkie czasy. Dostała nawet słodkiego misiaczka od Familijnych (to będzie jej ukochany towarzysz podróży). Jak go nazwała? Chyba Pisiu. Teraz już smacznie sobie śpi w przyjaznym łóżeczku na dobrym materacyku. Jutro od rana może załapie się jeszcze na jakąś animację i zabawę (atrakcji jest każdego dnia mnóstwo, m.in. iluzjonista, turniej darta, poszukiwanie skarbów,  podchody, konkursy: plastyczny, na najlepszy zamek z piasku, hula-hop, karaoke, malowanie twarzy…). Jeśli więc ktoś szuka noclegu nad morzem z dzieckiem w Dziwnówku to bardzo polecam to miejsce. Zobaczymy jak takie zaplecze dla rodzin z dziećmi wygląda w innych miejscowościach na wybrzeżu. Tymczasem podsumowując: dzisiejsza trasa w porównaniu z wczoraj była o niebo przyjemniejsza! Pokonałyśmy podobnie jak i wczoraj 42 kilometry. Jutro przekroczymy grubo setkę ;-)