Pasifika, czyli wyspiarski tygiel.

W nocy obudziły nas słowa Jaśminy wyrwanej ze snu: „Mamusiu, tatusiu, czy wyłączyliście piec przed wyjazdem? I czy zgasiliście świeczkę?” Właściwie od godz. 5 nad ranem wszyscy już nie możemy spać. Przesunięcie czasowe działa na naszą korzyść, bo bez problemu i zbędnego ociągania wyskakujemy z łóżek. Zwarci i gotowi, tuż po śniadaniu, wymykamy się z plebanii i po sąsiedzku idziemy na niedzielną mszę prowadzoną przez naszego księdza. Myliłam się grubo sądząc, że do kościoła przybędzie garstka ludzi… Wszystkie ławki są pozajmowane, a większość społeczności stanowią Maorysi. Chór dba o oprawę muzyczną (w stylu gospel), a pewne elementy w liturgii odbywają się w języku maoryskim (pojawia się np. mana). Ilość wiernych przyjmujących komunię zupełnie nas zaskakuje. Wszyscy jak jeden mąż przystępują do sakramentu. Każdy najpierw idzie po komunikant, a zaraz potem po… łyk wina. Ciekawostka. Patrząc z tej perspektywy komunikantów przywiezionych z Polski starczy zaledwie na kilka razy.
Dzisiaj testujemy komunikację autobusową. Do centrum jedziemy pół godziny, na Britomart, czyli głównym dworcu, przesiadamy się w kolejny autobus do Western Springs. Ciągną tam na Festiwal Pasifika tłumy ludzi. Słońce jest tak mocne, że smaruję siebie i Jaśminę sunblockerem. Sprawdzają się długie lekkie koszuliny – Mała musi być ubrana od stóp do głów, bo wszędzie trąbią o tym, że w Nowej Zelandii jest największa dziura ozonowa.

Darmowy sunblockerNawet na festiwalu są punkty z darmowym kremem przeciwsłonecznym (z filtrem +30). Na starcie zakładamy sobie na szyję kolorowe kwiaty, żeby wtopić się w klimat święta wszystkich ludów wysp Oceanii. Jest kolorowo, jarmarcznie, jak u nas na przeróżnego typu biesiadach, tyle że dla nas bardziej egzotycznie ze względu na mieszankę kulturową przewijających się na festiwalu narodowości. W różnych punktach wokół parkowego jeziora rozstawione są sceny, gdzie swoje tradycyjne tańce i zwyczaje prezentują mieszkańcy wysp Oceanii – Cooka, Samoa, Fidżi, Tonga, Kiribati, Niue, Tahiti, Tokelau, Tuvalu i Aotearoa, czyli Nowej Zelandii.

SprzedawczyniChłoniemy klimat, obserwując sposób bycia ludzi rozmaitych ras i kultur, kolorowe stroje, smakując festiwalowe potrawy. Podstawowym daniem jest tutaj sałatka jarzynowa z majonezem (na bazie ziemniaków), ryż i makaron chop suey, kurczak, bananowe kluchy (?), arbuz z lodami waniliowymi, świeże kokosy, kandyzowane jabłka i różnej maści shaki z egzotycznych owoców.

Cały dzień świętujemy i oddajemy się zabawie w duchu różnych kultur.

Orzeźwienie Porwana Jaśmina Ikona Nowej Zelandii. Lody. Wyspiarka Pogawędka Wszędobylskie parasole Ochrona przed palącym słońcem Musztra Pod parasolem Instrument Fiesta Odpoczynek

Recykling z butelki Recykling Recykling z butelki

Jaguar O, jak dobrze.